W 2020 roku wyjechałem do Meksyku. Bez planu, spontanicznie — z zaproszenia ekscentrycznego znajomego. Zostałem 14 miesięcy, przekraczając swoją sześciomiesięczną wizę turystyczną.
Grałem w szachy, poznawałem ludzi z całego świata, budowałem projekty i uczyłem się życia w miejscu, gdzie wszystko działa inaczej niż w Europie. To była szkoła improwizacji, odwagi i wychodzenia poza schemat.
Jechałem na bandzie, nie oglądając się za siebie. Niósł mnie młodzieńczy ogień, ciekawość świata i ambicja, żeby zobaczyć, co się stanie, jeśli naprawdę przestaniesz grać bezpiecznie.
Tych historii nie upiększam ani nie koloryzuję. Zdaję relację z tego, co się działo — tak jak to pamiętam. Na surowo, bez cenzury. Ale to nie jest tylko historia chaosu — to też opowieść o wolności, przygodzie i momentach, które smakują lepiej niż cokolwiek w „normalnym” życiu.
W książce opowiadam o tym, jak znalazłem szachistów w surferskiej, pacyficznej wiosce na południu Meksyku. O tym, jak zarabiałem pieniądze w warunkach, które momentami wydawały się niemożliwe. O ludziach, których spotkałem — od lokalnych Meksykanów po podróżników z całego świata — i o lekcjach, które zostają z Tobą na zawsze.
To historia o ryzyku, ale też o nagrodzie. O momentach, w których wszystko się sypie — i tych, w których zaczyna się układać lepiej, niż mogłeś się spodziewać. O decyzjach, które zmieniają życie i o tym, co się dzieje, kiedy naprawdę idziesz za tym, czego chcesz. Jeśli kiedykolwiek miałeś w sobie myśl, żeby rzucić wszystko i sprawdzić, co jest „po drugiej stronie” — ta książka jest dla Ciebie.